MISJA,  MLM

Narodziny (niekoniecznie) gwiazdy

Wiesz jakie to są emocje, kiedy robisz pierwszy wpis na swoim blogu?! Ach, to była długa ciąża, wielokrotnie przenoszona. Nosiłam ten pomysł pod sercem ponad dwa lata i w końcu dziś jest! Pomysł kiełkował długo, wiele razy przechodził transformację, bo ponad wszystko chciałam dać wartość. Wartość spójną z moimi doświadczeniami i poglądami, stąd w tytułe zaprzeczenie gwiazdorzenia. Jak na zodiakalną Wagę przystało, pomysł był przeanalizowany setki razy, rozplanowany i… odkładany w czasie. Po drodze oczywiście wiele wątpliwości, wielu „doradców”, „dobrych rad” i przewracania oczami. Ale spotkałam też wielu ludzi, którzy mnie wspierali od początku i zagrzewali do zrobienia kolejnych kroków. Moja chęć dzielenia się z Tobą swoimi doświadczeniami jest tak silna, że teksty pisane do szuflady postanowiły wyjść na świat. Dlatego rozgość się, bo zamierzam pokazać Ci kawałek tego ciekawego świata.

Po co to robię? Bo zalała nas fala napalonych MLMowców, „ekspertów ds Twojego życia” i mnóstwa nowych znajomych na fejsie, którym dziwnie zależy na poznaniu Ciebie bliżej. Tutaj będzie o MLMie dużo i jeszcze więcej, bo fascynuje mnie ten temat i codziennie go doświadczam na własnej skórze. Bez promowania konkretnych marek, bez ściem i koloryzacji, odrę MLM ze wszystkich łachów jakie nosi od lat 90. Pokażę go w czystej postaci, żebyś Ty mój drogi czytelniku mógł sam wyrobić sobie o nim własną opinię, nie bazując na doświadczeniach cioci Krysi, której nie poszła sprzedaż suplementów w gabinecie lekarskim.

Jak będzie? Szczerze, praktycznie, etycznie, jakby to powiedział mój kumpel – wykwintnie! Będzie też „z przekąsem”, bo nie zamierzam rezygnować z mojego poczucia humoru na rzecz górnolotnych, eksperckich rozpraw.


Także nie trend zadecydował o powstaniu bloga, a bliskie spotkania najwyższego chyba stopnia z branżą MLM w naszym kraju. O swoich obserwacjach będę Cię informowała na łamach tego oto bloga, a i inspiracje i tematy wpisów mile widziane (zakładka kontakt). Zapraszam do tworzenia tego bloga ze mną. Dzis to na tyle, bo miało być tylko krótkie „Cześć”, a już kusi napisać esej 🙂 I tutaj by się przydał jakiś pozdrawiający tekst zostawiający dobre wrażenie. Moc energii ślę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *